Dawno, dawno temu w odległej galaktyce …. hmm no tak miało być o mnie… Mam na imię Marcin i mam 27 lat. Od prawie 4 lat mieszkam w jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie, a mianowicie wśród górskich alpejskich szczytów i polodowcowych jezior o kryształowo pięknej wodzie. Wszystko to, jak i znacznie więcej znajduje się w Bawarii, ale powoli, zanim tu dotarłem musiało się dużo wydarzyć. Zacznijmy może od czasów gimnazjalnych, dalsze cofanie się w czasie chyba nie ma sensu, ale jeśli zajdzie taka potrzeba odbędziemy i tą podróż. W tym szalonym wieku miedzy 13 a 16 lat było wiele moich pierwszych razy .. ykhm … pierwszy raz spotkałem się z fotografią, tą niesamowitą pasją zaraził mnie mój wujek, który nadal jest dla mnie niedoścignionym autorytetem jeśli chodzi o fotografie przyrodniczą. Powoli i konsekwentnie wprowadzał mnie w tajniki fotografii, zarówno od strony technicznej – wszystkie straszne pojęcia typu ogniskowa, balans bieli, przysłona itd. Itp., jak i od strony estetycznej – jak starać się prowadzić kadry, jak ważną role gra perspektywa i to co najważniejsze – cierpliwość. Apropos cierpliwości, moim zdaniem jest to najważniejsza i najbardziej niedoceniona cecha ludzkiej osobowości. Mój kolejny pierwszy raz dotyczy kontaktu z programowaniem, tzn. jakoś tak zawsze było mi po drodze z komputerami, mega mnie fascynowało jak to wszystko działa. Pewnego razu pod wpływem klasyka gatunku, a mianowicie filmu „Haker” z Angelina Joli, stwierdziłem, że też chce tak szybko klikać ! I jak pomyślałem, tak zrobiłem. Pierwszym krokiem była nauka poprawnego pisanie bezwzrokowego, tu z pomocą przybył program, może część z Was kojarz „Mistrz klawiatury”. Po kilku dłuższych tygodniach zaczęły być widoczne efekty, mało tego, mój trud i cierpliwość które w to zainwestowałem przyniosły materialne korzyści. Okazało się, że szybkie pisanie to w tamtych czasach bardzo pożądana umiejętność i tak zarobiłem pierwsze większe własne pieniądze ! (Przepisywałem różnego typu prace dyplomowe) Kolejnym przełomowym krokiem była nowa pracownia informatyczna w naszym gimnazjum, która o dziwo jak na tamte czasy, była postawiona na Linuksie. Szukanie informacji na temat nowego dla mnie wtedy systemu, jak i wrodzona ciekawość, doprowadziły mnie do pierwszych tutoriali HTMLa, php, a w końcowym rozrachunku do zakupu książki Bruca Eckela „Thinking in C++”. To wtedy wszystko się zaczęło … a właściwie skończyło. Tak, tak, skończyło. Pod wpływem różnych czynników, ciężko mi w tym momencie powiedzieć co przeważyło, ale postanowiłem, że zostanę lekarzem i po gimnazjum wybrałem się do najbardziej elitarnego Liceum w mojej okolicy na profil biologiczno-chemiczny z językiem łacińskim. Były to wspaniałe 3 lata, poznałem świetnych ludzi i rozwinąłem swoje umiejętności miękkie, przyswoiłem mnóstwo wiedzy. Przyszedł czas matury, którą zdawałem z biologii, chemii i fizyki, wszystko to było wymagane przy rekrutacji na medycynę. Egzaminy oczywiście zdałem, lecz na całe szczęście nie na tyle dobrze, żeby dostać się na medycynę. I wtedy powróciłem do mojej prawdziwej pasji, a mianowicie komputerów, a wiadomo jak komputery to informatyka i tak o to zostałem studentem informatyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Patrząc z perspektywy czasu, studia dały mi bardzo dużo, ale o tym może w jakimś innym wpisie, teraz tylko po krótce: nauczyły mnie myśleć. Wszystko pięknie, ładnie, ale skąd ulicha ta Bawaria?! Już spieszę z wyjaśnieniem, tu przechodzimy chyba do najważniejszej części: Do mojej rodzinnej miejscowość każdego lata na wakacje przyjeżdżała piękna nieznajoma, która to bardzo szybko okazała się być moją bardzo dobrą znajomą. Ta historia napewno zasługuje na osobny wpis, a powiedziałbym, że i osobną książkę. Tak czy tak po prawie 2 latach związku na odległość, jak i zdobyciu przeze mnie dyplomu, przyszedł czas decyzji… i o to jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z piękną mała córeczką, mieszkającym w Bawarii. Co chodzi o mają karierę zawodowa, to przez rok pracowałem jako front-end developer, a aktualnie jestem konstruktorem szaf sterowniczych. To chyba tyle o mnie, dużo więcej dowiesz się śledząc mój blog, w którym to chcę pisać o życiu, rodzinie, pracy, podróżowaniu i wszystkich moich pasjach. Zapraszam!

Marcin Sobiecki
CEO

„Per aspera ad astra” – Przez trudy do gwiazd.